|
TRUDNA SZTUKA PROJEKTOWANIA I BUDOWY
PRAWIDŁOWYCH ROZWIĄZAŃ KOMUNIKACYJNYCH
Case study - rowy- czyli ucz się na błędach innych
Obowiązujące obecnie na świecie tendencje projektowania oraz budowy prawidłowych i bezpiecznych rozwiązań komunikacyjnych sprowadzają się do głównej zasady: "droga ma wybaczać błędy uczestników ruchu". Mówiąc innymi słowy, oznacza to, iż błąd uczestnika ruchu nie może być karany śmiercią, kalectwem lub utratą zdrowia - i to bez możliwości obrony lub odwołania od wyroku. Przecież nawet wymiar sprawiedliwości dopuszcza wielokrotne odwołania i apelacje!
![]() Cóż jednak począć, kiedy te szczytne hasła i jakże zasadne cele nie mogą dotrzeć pod strzechy rodzimych drogowców... Oglądając niejednokrotnie nowo wybudowane lub wyremontowane drogi i ulice można zadawać pytanie: gdzież była (i jest) wyobraźnia ich autorów? Dlaczego nikt się nie zastanowił, "jak to będzie działać"? Popatrzmy na prosty przykład zilustrowany załączonymi zdjęciami. Oto ulica w peryferyjnej dzielnicy prawie dwustutysięcznego miasta, które jeszcze niedawno było miastem wojewódzkim. Ulica o kategorii "powiatowa", stanowiąca jakże uczęszczany skrót dla ruchu tranzytowego, a przez to obciążona stosunkowo wysokim wskaźnikiem natężenia ruchu lokalnego i tranzytowego - dodajmy iż często ciężkiego. Odcinek ulicy o znacznym spadku podłużnym, a przez to narażający kierowców na wystąpienie poślizgu w trudnych warunkach jesienno - zimowych. Co w tej sytuacji proponują drogowcy? Rowy przydrożne w wyniku przeprowadzonego niedawno remontu uzyskały umocnienie dna i skarp poprzez zastosowanie płyt betonowych. Płyty te zapewniły skarpom pochylenie znacznie odbiegające od dopuszczalnego, czyli 1 : 0,5. Czy naprawdę potrzeba dużej wyobraźni aby wyobrazić sobie możliwe skutki ewentualnego wjechania do takiego rowu w wyniku poślizgu? Nie dość na tym, droga stanowi jedną z ważniejszych tras dojścia dzieci do szkoły, a bezpośrednie sąsiedztwo przystanków autobusowych przynosi odpowiednie natężenie ruchu pieszego. Co więc zaproponowano pieszym? Najpierw kilkadziesiąt metrów chodnika, potem kilkanaście metrów pobocza gruntowego, a wreszcie około 20 cm pobocza pomiędzy ruchliwą jezdnią a niebezpiecznym rowem... Niejednokrotnie widziałem w tym miejscu dzieci biegnące, by jak najszybciej umknąć z niebezpiecznego miejsca jeszcze przed nadjeżdżającymi pojazdami! Czy w opisanym przypadku można mówić o realizacji obowiązujących obecnie zasad budowy bezpiecznych układów komunikacyjnych - bezpiecznych dla wszystkich uczestników ruchu? |
| Autor: Bronisław Szafarczyk
www.traffic.prv.pl |