|
TRUDNA SZTUKA PROJEKTOWANIA I BUDOWY
PRAWIDŁOWYCH ROZWIĄZAŃ KOMUNIKACYJNYCH
Case study - Przejścia dla pieszych na drogach dwujezdniowych
Droga krajowa nr 1 - przejście dla pieszych, jakich wiele w naszym kraju, usytuowane w poprzek drogi dwujezdniowej, poza obszarem zabudowanym. Wskutek błędów poczynionych przed laty w procesie planowania przestrzennego, a raczej wskutek braku dalekowzroczności u naszych planistów i projektantów, obciążona potężnym ruchem tranzytowym trasa, rozcięła w przeszłości wiele miejscowości. Po jednej jej stronie pozostawiono wiele zabudowań mieszkalnych, zaś po drugiej - obiekty stanowiące cel ruchu pieszego, takie jak szkoła, kościół, handel, przystanki autobusowe lub kolejowe itp. W efekcie, w poprzek dwujezdniowej trasy odbywa się intensywny, kołowy i pieszy, ruch lokalny. Wobec znacznych prędkości rozwijanych przez pojazdy na drodze głównej (przypomnijmy: dopuszczalna prędkość to 100 km/h, rzeczywista - to ...), a przede wszystkim wobec dużego natężenia tego ruchu i stanowczo zbyt małych przerw czasowych, dochodzi do wielu tragicznych zdarzeń drogowych. Drogowcy próbują im przeciwdziałać, stosując żelazny środek zaradczy, jakim na naszych drogach stało się wprowadzanie ograniczeń prędkości. Niestety, ten prosty zabieg prawie nigdy nie przynosi spodziewanych efektów i staje się jedynie działaniem obliczonym na uspokojenie lokalnych społeczności. Nadal dochodzi do wypadków, nadal giną ludzie, których bliscy stawiają w pobliżu jezdni krzyże...
Cóż więc czynią służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo ruchu? Wyznaczają przejście dla pieszych ze wzbudzaną sygnalizacją świetlną, przy czym - dla podniesienia poziomu bezpieczeństwa - stosują przesunięcie przejść na obydwu jezdniach drogi, względem siebie. Dla pewności wprowadzono też ograniczenie prędkości do 70 km/h. Zdawać by się więc mogło, że wszystko w porządku, zastosowano wszelkie możliwe środki dla zapewnienia bezpieczeństwa pieszych - w tym dzieci szkolnych. Wszak przejście funkcjonuje w systemie AGATKA !
Coś jednak niepokoi uważnego obserwatora - i nie chodzi tu bynajmniej tylko o to, że ograniczenie prędkości przestrzegane jest jedynie przez znakomitą mniejszość kierujących. Najbardziej niepokojące jest to, że przesunięcia przejść względem siebie dokonano bez znajomości zasad takiego działania!
Zarówno projektant, jak i zarządzający ruchem wraz z opiniującymi instytucjami, a także wykonawca nie zauważyli, że zastosowane przesunięcie przejść powoduje, iż piesi w obrębie azylu pomiędzy jezdniami zmuszani są do odwracania się tyłem do nadjeżdżających z dużą prędkością pojazdów !!! Prawidłowo wykonane przesunięcie powinno przecież zmuszać pieszych do odwracania się twarzą w kierunku zbliżających się pojazdów ! Może ktoś powie, że przecież ruch regulowany jest przy pomocy sygnalizacji świetlnej - nikt jednak nie jest w stanie zaręczyć bezawaryjnej pracy urządzeń lub zapewnić stałego dopływu energii... Pozostaje mieć nadzieję, że zarząd drogi szybko wprowadzi stosowne korekty. Nasuwa się tu refleksja: nie doszłoby do powstania tak paradoksalnego błędu, gdyby dokumentacja, a następnie przedsięwzięcie, poddane zostały audytowi bezpieczeństwa ruchu drogowego... |
| Autor: Bronisław Szafarczyk
www.traffic.prv.pl |