|
Komentarz do odpowiedzi Projektanta TRUDNA SZTUKA PROJEKTOWANIA I BUDOWY PRAWIDŁOWYCH ROZWIĄZAŃ KOMUNIKACYJNYCH
Młody Człowieku
1. CELE DZIAŁALNOŚCI INŻYNIERSKIEJ
2. INŻYNIER A SPOŁECZEŃSTWO
6. LOJALNOŚĆ I SOLIDARNOŚĆ ZAWODOWA
Dura lex, sed lex !!! Tyle właściwie wystarczyłoby dla podsumowania Twojej wypowiedzi...
Wystarczyłoby, gdyby nie to, iż winien jestem czytelnikom dodatkowe wyjaśnienia.
Skoro publicznie zarzucono mi głoszenie nieprawdy (czy też jej pomijanie),
poczułem się zobowiązany do ponownego sprawdzenia stanu rzeczy w tak zwanym
terenie. Niestety, rzeczywistość okazała się taka sama, a nawet jeszcze
gorsza, aniżeli przy mojej pierwszej tam wizycie... Piszesz bowiem, że
"zadbano natomiast o stosowną informację o niedogodnościach, umieszczając
odpowiednie oznakowanie tam, gdzie ono być powinno".
Po drugie - dojść w rejon zaprojektowanego skrzyżowania można z trzech stron. Dwa z dojść wiodą z dwóch kierunków drogi z pierwszeństwem i rozpoczynają się w odległości kilkuset metrów od skrzyżowania. Trzecie zaś wiedzie od strony zaprojektowanej ulicy, a dokładniej od strony osiedla mieszkaniowego położonego na skarpie, kilka metrów powyżej zaprojektowanego skrzyżowania. Szkopuł w tym, że "odpowiednie oznakowanie" nie występowało i nie występuje w rzeczywistości. Mam nadzieję, że nie masz na myśli jedynego znaku D-35 informującego o przejściu podziemnym, a ustawionego w odległości kilkuset metrów od obiektu! Myślę też, że nie chodzi tu o "schemat ruchu pieszego" dołączony do Twojej odpowiedzi - pokazujący "możliwość ominięcia schodów przez pieszych idących wzdłuż drogi głównej" a także "możliwość ominięcia schodów przez pieszych idących wzdłuż drogi podporządkowanej". Bez odpowiedzi pozostaje bowiem pytanie, skąd piesi mają znać taki schemat ruchu pieszego? Chciałbym też Szanownego Projektanta poinformować, że "zwykły pieszy, nie posiadający papierów audytora" w liczbie ok. 10 (w wieku nasuwającym podejrzenia o ograniczone możliwości swobodnego poruszania się), indagowany przeze mnie na okoliczność rozumienia okazanego mu "schematu ruchu pieszego" co najwyżej wzruszał ramionami wykazując całkowitą bezradność. W kilku zaś przypadkach pieszy ten wykonał znaczący gest z użyciem palca i własnego czoła (o słownym komentarzu nie wspominam)... Po trzecie - z przedstawionego przez Ciebie rozumowania jasno wynika:
Ponieważ chodzi przede wszystkim o osoby zamieszkujące domy osiedla usytuowane na skarpie pomiędzy wschodnim a południowym wlotem skrzyżowania, na załączonych fotografiach pokazuję, czym ich uraczono. W kierunku południowym od zaprojektowanego skrzyżowania wiedzie chodnik, który w pewnym momencie się kończy. Dalej przewidziano przejście dla pieszych (foto 1). Na przejściu tym zadbano (a jakże) o niepełnosprawnych, obniżając odpowiednio krawężniki (foto 2 i 3). Niestety - dalej przewidziano jedynie mało przyjazne schody (foto 4) lub postępowanie zgodne z "schematem ruchu pieszego". A wystarczyło zaprojektować pochylnię w miejscu pokazanym na ostatniej fotografii (foto 5). Mam także pytanie: w którym to miejscu mojej notki fakt obniżenia krawężników na przejściach oceniłem jako bezsensowny? Niezależnie od powyższego winien jestem Szanownemu Projektantowi daleko
idącą wdzięczność. Swoją wypowiedzią dostarczył mi bowiem (choć zapewne
bez takiego zamiaru) kolejnego, jakże ważkiego argumentu, na niezbędność
powszechnego wprowadzenia audytu bezpieczeństwa ruchu drogowego...
|